kamciosz95 - 2012-06-12 17:28:01

Od stycznia zacząłem jeździć na TWU Tarnobrzeskie Wieczory Uwielbienia i tam zrodziło się pragnienie by tak samo jak inni ludzie zasnąć w Duchu Świętym ( moze to głupie ale dzięki temu że mnie to interesowało robiłem wszystko co jest zgodne z Bogiem by nie zarzucać sobie np. " Duch Święty nie pozwala mi zasnąć bo zgrzeszyłem , nie wybaczyłem komuś " po takiej myśli zaraz pragnąłem wszystkim przebaczyć i wiecej grzechu w tak dużym stopniu nie popełniać bo każdy człowiek popełnia. Chyba rozumiecie o co mi chodzi. :)

"Obudziłem" się dopiero na 8 TWU kiedy to ksiądz opowiadał o tym żeby nie robić sensacji, zeby nie wymuszać upadków nie wymuszać płaczu itp. To było jak piorun uderzający o ziemię. W końcu " stanąłem na nogi" i zdałem sobie sprawę z tego że rzeczywiście to zasłania mi Boga( te myśli o upadku). Sam do tej pory nie wiem po co aż tak chciałem zasypiac ( nie wiem czy to ze szpanu czy z radości że się tak upada). Wiem teraz że to złe ( ale tylko wtedy złe kiedy to zasłania Ci Boga) ale ja będę prosił Boga- niech się dzieje JEGO wola  a nie moja. A więc myślałem że z tym zerwię z dnia na dzień ( bardzo tego chcę) ale jest jeden problem...... te myśli mnie PRZEŚLADUJĄ. 

I dlatego tworzę ten wątek z pytaniem jak pozbyć się tych natrętnych myśli ( spoczynek w Duchu Świetym zamiast Bóg, Jezus,...) ???????
Podawajcie też własne świadectwa może to pozwoli mi coś zrozumieć. Macie wolna rękę :D

Boża owieczka - 2012-06-12 18:26:14

No cóż ja przestałam chodzić na takie nabożeństwa i problem mam z głowy. :D

Natchniona_Duchem - 2012-06-12 19:06:44

Kamciosz, na wstępie powiem, że wszystko z czym się przesadza zacznie być złe dla Ciebie...
A teraz co do Spoczynku w Duchu Świętym.. Sam w sobie spoczynek to bardzo piękna chwila, nie da się tego opisać słowami, lecz NIE WOLNO Ci z tego robić sensacji. Każdy doświadcza Pana w inny sposób, nie koniecznie musisz mieć spoczynek. Spodobało Ci się to bo takie "rzeczy" nie zdarzają się na codzień i trudno je zrozumieć - to normalne. Pan Bóg przychodzi do każdego z nas jeśli tylko tego chcemy i do każdego w inny sposób; nie koniecznie musisz mieć jakieś zewnętrzne (widoczne gołym okiem) działania. Możesz, powinieneś zauważyć zmiany w swoim życiu, a jeśli już mówisz o spoczynku to mogą wystąpić również : łzy, drgawki, uczucie ciepła, przyspieszone bicie serca itp.
Piszesz, że to zasłania Ci Boga.. Jeśli już jesteś na uwielbieniu, skup się tylko na kontakcie JA-BÓG, nie zwracaj uwagi na to co się dzieje z wokół - to tylko Ci przeszkadza, bo nie jedziesz tam dla WIDOWISKA lecz na SPOTKANIE Z BOGIEM. Otwórz się przed Panem i módl się, wołaj go do siebie a na pewno Cię wysłucha, jeśli jednak nie potrafisz się skupić może odpuść sobie te nabożeństwa (przynajmniej zrób sobie przerwę), nie dla każdego są tego typu doświadczenia.
Pozdrawiam i pamiętaj, że nie wolno się tak nakręcać.

Ania - 2012-06-12 20:42:11

Po prostu... zostaw te myśli w spokoju. One są. I co z tego? Ważne co w ich wyniku zrobisz. Nie skupiaj całej swojej uwagi na tym, że znowu tego pragniesz, zły aż zaciera ręce :). Po prostu to zaakceptuj: jest we mnie takie pragnienie. Koniec, kropka. Jednocześnie likwiduj te działania, które z tego wynikają - nie wiem - może rzeczy na w pół na pokaz, trochę udawane - niech tego nie będzie. Zaakceptuj. Jesteś wolny i Twoje uczucie w żaden sposób tej wolności nie ogranicza, od Ciebie zależy co zrobisz. Uczucia po prostu są, ale trzeba też wiedzieć, że nie są nami. To, że chciałbyś zasnąć w Duchu Świętym wcale nie musi iść w parze z jakimiś Twoimi działaniami ku temu, nakręcaniem się. Jednocześnie poszukaj przyczyny, genezy, dlaczego takie pragnienie się w Tobie rodzi?
Proś Ducha Świętego, by wszedł w sfery Twojego życia jeszcze nieuzdrowione, nieuporządkowane. Niech On Cię uzdrawia, ja także się za Ciebie pomodlę.
Może pomogła by Ci rozmowa w osobą duchowną? Kimś związanym z Odnową w Duchu Św. lub innym ruchem praktykującym takie nabożeństwa? Może warto zacząć modlić się o stałego spowiednika/kierownika duchowego? Trzeba pozwolić sobie pomóc, zobaczyć swoje deficyty i wtedy Chrystus może nas uleczać.

Pozdrawiam. Trzymaj się!

Pan mnie strzeże, Pan mnie strzeże, czuwa nade mną Bóg, On jest moim cieniem.... tak mi się nasunęło :D

Hebronka - 2012-06-12 21:53:29

No, muszę się podpisać dwoma rączkami (i nóżkami !) pod postem Ani. Napisała wszystko to, co ja chciałam przekazać, a czego nie chciało mi się pisać :P

kamciosz95 - 2012-06-12 22:09:44

To naprawdę boli :( takie uczucie i rzeczywiście chyba nakręciłem się na tych TWU za bardzo. Chce o tym porozmawiać z księdzem ......... Dziękuje za waszą pomoc. Jednak nie przestwajcie tutaj pisać - dzieki Wam jest mi jakoś raźniej i wy naprawdę potraficie pomóc :)

kamcia - 2012-06-12 22:53:15

trochę nie na temat, ale wiem jak ważne jest wsparcie drugiej osoby w trudnych chwilach.
Tez miałam problem na którym się ciągle skupiałam i to mi zasłaniało Boga, ale On zesłał osobę na moją drogę życia i ta osoba ciągle mi pomaga i 'trzyma za rękę'.

Tak jak napisała Ania - coś w tym jest ciągle się zgadzam z Anią, Ania dziękuję - warto zacząć modlić się o stałego spowiednika/kierownika duchowego.

Kiedyś ksiądz na rekolekcjach do młodzieży, która była zajęta czymś innym niż powinna, powiedział, ze jeśli ktoś ma rozproszenia to niech je zostawi, one są jak stado os im bardziej je odganiasz tym jest ich więcej i mocniej atakują.
Proś Boga, aby zabrał te rozproszenia. To pomaga!! wiem to!!!

kamciosz95 - 2012-06-14 15:51:33

Jest tu kto?

lenka16 - 2012-06-14 16:13:31

Przypomniałam sobie świadectwo, znajomego kleryka, które mówił na rekolekcjach oazowych. Kiedy był w trakcie formacji i pierwszy raz spotkał się ze spoczynkiem w Duchu Świętym i charyzmatami, to bardzo chciał "upaść". Była modlitwa wstawiennicza, animatorzy podzielili się na grupki i podchodzili do nich uczestnicy by prosić o modlitwę za siebie. On oczywiście poprosił o spoczynek w Duchu Świętym i nie otrzymał tego. Więc bardzo się zdenerwował, poszedł do innej grupki, później do następnej, aż w końcu zdegustowany uklęknął przed Najświętszym Sakramentem i zaczął wyrzucać Jezusowi, że nie chce mu dać tego, czego on tak bardzo pragnie. W trakcie tej "kłótni", jego słowa zaczęły "dziwnie się zmieniać" i zaczął mówić językami. :) Tak więc, to niezawodny dowód na to, że Bóg wie najlepiej co i komu chce podarować.

Pamiętam również słowa jednego z księży: "Modlitwa charyzmatami, lub spoczynek w Duchu Świętym jest na tym samym "poziomie" co różaniec, koronka do Miłosierdzia Bożego i inne. To nie jest coś lepszego. Tutaj nie chodzi o żadne wyróżnienie. Duch Święty ujawnia się nie dla dobra akurat tej, jednej osoby ale by pokazać wspólnocie swoją obecność. Bo właśnie to jest sens charyzmatów. Mają umacniać, jednoczyć i skupiać uwagę na Bogu. Nie odwrotnie."

Najlepiej będzie jeśli nie będziesz zwracał większej uwagi na te myśli i zadręczał się nimi. Samo przejdzie. :)
Pozdrawiam.

kamciosz95 - 2012-06-16 11:45:18

Dzięki lenka :D to naprawdę fajne świadectwo dużo mi uświadomiło. Dziękuję :D  Ma ktoś jeszcze jakieś świadectwa :D piszcie ......

kamciosz95 - 2012-06-17 13:12:56

:)

kamcia - 2012-06-17 20:33:57

widzę, ze Kamciosz ciągle poszukuje :)
dzis znów słyszałam kazanie księdza, który mówił, że skupiając się na swoim problemie lub pragnieniu nie możemy się w pełni oddać Bogu

kamciosz95 - 2012-06-18 15:18:01

ale ja sie nie skupiam na problemie czy na pragnieniu. Ja po prostu lubie jak wiele osób narzuca mnie swoimi doświadczeniami. Ja już naprawdę kamcia nie szukam ( nie wiem w jakim to było znaczeniu ale chyba się domyślam). Świadectwo lenki dużo mi pomogło ....

kamcia - 2012-06-18 16:00:04

chodziło mi o to że poszukujesz 'ratunku' jak się uwolnić od pragnienia spoczynku z Duchu Św.
a że świadectwo pomogło to wiem, świadectwa dużo dobrego dają :)

kamciosz95 - 2012-06-18 17:06:05

aha to przepraszam że źle zrozumiałem . TAK poszukuję jeszcze .....  za Twoje też kamcia dzięki :) :D

pea - 2012-06-19 01:00:28

kamciosz95 napisał:

dzięki temu że mnie to interesowało robiłem wszystko co jest zgodne z Bogiem by nie zarzucać sobie np. " Duch Święty nie pozwala mi zasnąć bo zgrzeszyłem , nie wybaczyłem komuś " po takiej myśli zaraz pragnąłem wszystkim przebaczyć i wiecej grzechu w tak dużym stopniu nie popełniać bo każdy człowiek popełnia. Chyba rozumiecie o co mi chodzi. :)

Taka jedna myśl: nie musisz ZASŁUGIWAĆ na Jego dary! Bo to są właśnie dary, czyli za darmo, za nic, w prezencie :) Tak, owszem, to bardzo dobrze, że chcesz żyć w łasce, że chcesz przebaczyć! Ale to nie działa tak, że coś za coś - ja będę dobry, a Ty, Panie Boże, mi za to dasz swój dar (już mniejsza o to jaki, nie chodzi tylko o to całe "zaśnięcie"). Jesteś dobry, przebaczasz - by bardziej kochać! A On daje za darmo kiedy chce, co chce i zupełnie za nic :)

kamciosz95 - 2012-06-19 21:36:16

wiem wiem pea ale takie myślenie( coś za coś ) miałem wtedy gdy pragnąłem nade wszystko zaśnięcia w Duchu Św. teraz już czynię dobro i przebaczam dla Boga i sam dla siebie ( bo nienawidzę psuć sobie relacji z drugim człowiekiem) :D dzieki pea.

O to właśnie chodzi piszcie swoje świadectwa tutaj, może co ja robiłem źle, itp. :D

kamciosz95 - 2012-06-23 13:55:21

namawiajcie innych by rozijali swoje przezycia tutaj - ogólnie religijne. Jak się nawrócili, itp.

kamciosz95 - 2012-06-25 16:20:10

kurcze szkoda że nikt tu nie pisze jeszcze :P

kamcia - 2012-06-29 18:55:49

kamciosz - no i jak? ok? :)
ostatnio na Jasnej Górze było nocne czuwanie Odnowy w Duchu :) chciałam iść, ale byłam z siostrami i musiałam robić tak jak one mówiły, a one poszły gdzieś świadectw słuchać :)

kamciosz95 - 2012-07-02 16:51:03

wiesz co, teraz aktualnie mamy przerwę w wieczorach uwielbienia na okres wakacji i boje sie że przez tą przerwę ogólnie stracę kontakt z Bogiem

kamcia - 2012-07-02 18:22:19

a na jakieś rekolekcje nie możesz jechać? Może do jakiś księży albo gdzieś :)

Rita - 2012-07-02 22:04:37

kamciosz95 napisał:

wiesz co, teraz aktualnie mamy przerwę w wieczorach uwielbienia na okres wakacji i boje sie że przez tą przerwę ogólnie stracę kontakt z Bogiem

Mam wrażenie, że swoją wiarę uzależniłeś od tych wieczorów uwielbienia. Z tego może wynikać to, co piszesz o swoim pragnieniu zaśnięcia w Duchu. Nie wiem, czy dobrze myślę, może mam rację, a może nie. Nie jestem ekspertem w sprawach duchowych, piszę tylko to, co mi się wydaje. Spróbuj wykorzystać ten czas na budowanie relacji z Bogiem.

Wiesz, czasem dobre sprawy potrafią przysłonić nam rzeczy najważniejsze. Sama chodziłam początkowo na msze o uzdrowienie z czystej ciekawości, bo twierdziłam, że to jakieś nienormalne i nawiedzone, zainteresowałam się tym od zupełnie innej strony. Z czasem dopiero zrozumiałam, na czym polega tego rodzaju nabożeństwo, i że nie są najważniejsze te upadki, języki itp., tylko to, co dzieje się w sercu. I skupiam się na swoim wnętrzu, a upadające obok mnie osoby nie robią na mnie wrażenia.

Wieczory chwały to specyficzne formy modlitwy, które nie każdemu odpowiadają na różnych etapach życia. Ale nie da się żyć tylko nimi. Ja chętnie na nie przychodzę, ale równie ważne jest dla mnie 10 min. adoracji czy modlitwy w kościele, ,,zwykła" msza święta, modlitwa w drodze dokądkolwiek, koronka czy różaniec. czytanie Pisma Świętego. To wszystko stanowi całość, która składa się na jakąś relację z Bogiem.

Po prostu wakacje od wieczorów uwielbienia wykorzystaj na wakacje z Bogiem :) Można Go spotkać nie tylko w czasie takiego nabożeństwa :)

kamciosz95 - 2012-07-02 22:18:27

właśnie boję się Rita że to właśnie było jakieś uzależnienie od tych wieczorów uwielbienia ale na każdej modlitwie rano i na wieczór proszę o to bym nie stracił Pana

Natchniona_Duchem - 2012-07-03 00:01:52

spróbuj na "zwykłej" Mszy Świętej zauważyć piekno Boga, przecież jakikolwiek kontakt z Panem jest taki cudowny.. Nie możesz się opierać tylko na tych uwielbieniach, bo to Cię skieruje na złą drogę (będziesz chciał tylko doświadczać a zapomnisz o wierze). Proś Jezusa aby Ci pomógł, pamiętaj, ze On Cię nie zostawi, zawsze będzie przy Tobie - wystarczy się w Niego wsłuchać..

nessi - 2012-07-04 19:21:37

Witam wszystkich :)
Forum znalazłam przez przypadek, szukając wyjaśnienia sytuacji, która się wydarzyła wczoraj... Ale zacznę od początku - po raz pierwszy z zaśnięciem w Duchu Św. miałam do czynienia na rekolekcjach kilka miesięcy temu. To było w mojej szkole. Sama skorzystałam z tej indywidualnej modlitwy z nałożeniem rąk, ale stojąc w kolejce prosiłam Boga, byleby nie upaść. Przerażało mnie to niesamowicie... Tak też się stało. Nie upadłam i w zasadzie można by powiedzieć, że nic się nie stało... Aczkolwiek czułam się tak niesamowicie szczęśliwa, jakby ktoś zabrał ode mnie wszelkie smutki.
Po rekolekcjach dowiedziałam się, że co czwartek w kościele są adoracje, a co miesiąc odbywają się modlitwy o uzdrowienie. Głupio mówić, ale na pierwszej adoracji byłam nie ze względu Boga, ale człowieka, do którego wydawało mi się, że coś czuję (w zasadzie to on mnie namówił na tę adoracje). Byłam bardziej zapatrzona w niego niż w Boga, który stał przede mną w żywej postaci... Wtedy nic się nie zdarzyło, bo w ogóle się nie zaangażowałam. Owy człowiek, przez którego to wszystko się zaczęło dziać, zaczął mnie namawiać na kolejne adoracje. No i kolejny raz też poszłam ze względu na niego, z tym, że wtedy zaczęło się coś dziać. Klęcząc przed Najświętszym Sakramentem zapomniałam na chwilę o całym świecie i po prostu zapatrzyłam się w Pana Jezusa. To było coś cudownego. Lśnił tak pięknie, że nie mogłam się oprzeć. Zaczęłam z Nim rozmawiać, mówić mu o swoich problemach, o tym, co mnie dręczy... I w pewnym momencie poczułam łzy na policzku. Jakiś czas potem byłam zalana łzami. Nie potrafiłam tego powstrzymać. Adoracja się skończyła, a ja nadal płakałam. Wcześniej wspomniany chłopak zabrał mnie do księdza, uprzednio mówiąc, że to dobrze, że płaczę. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Księża rozmawiali ze mną, pytali czy coś zobaczyłam itd. Praktycznie rzecz biorąc nie mogłam nic powiedzieć. Ciągle płakałam. Gdy doszli do wniosku, że to dar łez i pomodlili się, nakładając ręce na moją głowę, poczułam jakąś ulgę (?), nie wiem jak to nazwać... I zaczęłam się śmiać. Śmiałam się jak dziecko! I tutaj otrzymałam kolejny dar, jak stwierdzili - dar śmiechu. Po owym dniu czułam się oczyszczona wewnętrznie i szczęśliwa... Zaczęłam chodzić do kościoła, spowiadać się regularnie, przyjmować Komunię i ogólnie byłam blisko Boga.

Po jakimś czasie zaczęłam grzeszyć i co najgorsze nie potrafiłam iść do spowiedzi... Budziłam się w nocy, zwykle o 3, czułam, jakby coś we mnie siedziało, a ja byłam bezsilna... Pewnego razu miałam wrażenie, że wszyscy się ode mnie odwrócili. Nawet z przyjaciółką nie mogłam porozmawiać, bo miałam wrażenie, że mnie ignoruje... Poczułam się samotna i po prostu rzuciłam się na łóżko, wyjąc (bo płaczem tego bym nie nazwała)  wniebogłosy. Miałam wrażenie, że moje ciało płonie...  Nie miałam siły, by żyć, tak po prostu... Nie mogłam ustać na nogach, uginały się pode mną. Szczerze mówiąc, myślałam, że to koniec, zwłaszcza w momencie, gdy mówiłam "Panie Jezu, proszę Cię, pomóż mi", a było ze mną jeszcze gorzej...  Trzęsącymi rękoma wyjęłam różaniec i usiadłam na podłodze. Przytuliłam go do siebie i zaczęłam się modlić do Maryi. Uspokoiłam się, ale byłam cała rozpalona. Wzięłam buteleczkę z wodą święconą i zrobiłam znak krzyża. Po jakimś czasie doszłam do siebie... To było straszne i nie życzę nikomu takiego przeżycia...

Wracając do adoracji -  jakiś czas po tym zajściu była adoracja. Poszłam na nią już ze względu na siebie, na konieczność rozmowy z Bogiem. I wtedy po raz pierwszy zasnęłam w Duchu Św. Właściwie to modląc się podczas adoracji gorąco o to prosiłam Boga. Chciałam zasnąć i uwolnić się od problemów. I Bóg mi dał to, o co go prosiłam. Jednak było coś jeszcze - klęcząc moje ciało zdrętwiało i nie mogłam się poruszyć. Zupełny paraliż. Choć byłam świadoma tego, gdzie jestem, ciałem byłam nieobecna. I znów zaczęłam płakać.... Podobno tak się dzieje, gdy nie jest się wyspowiadanym, a ja wówczas nie byłam (mam tutaj na myśli płacz i paraliż). Każda kolejna adoracja bez spowiedzi kończyła się podobnie.

Duch Św. wielokrotnie we mnie działał i to niesamowite, że nawet ktoś, kto robi tyle rzeczy przeciwko Panu, dostaje tak wiele. Miłosierdzie Boga jest nieskończone!

Jeśli chodzi o takie "namacalne" działania, czy jak to nazwać, to wczoraj przeżyłam jeszcze jedno... Leżąc w łóżku, słuchałam piosenki "Veni Sancte Spiritus", powtarzałam te słowa w myślach i w pewnym momencie "wyłączyłam się" totalnie. Nie wiem, czy było to zaśnięcie w Duchu, bo jeśli nie, to na pewno było to coś zbliżone do tego (nie wiem, czy zaśnięcie jest możliwe podczas indywidualnej modlitwy, czy tylko podczas modlitwy adoracyjnej). Przez chwilę czułam taką pustkę w myślach i miałam wrażenie, że coś mnie wgniata w poduszkę. Wciąż powtarzałam słowa... I w pewnym momencie miałam wrażenie, że coś mnie unosi do góry. Po skończeniu mojej modlitwy, gdy już miałam zamiar iść spać,  czerń i pustkę myśli wypełniło fioletowe światło. Z początku tylko malutki płomyczek, który stopniowo się poszerzał do momentu, aż wypełnił mój umysł całkowicie. Podczas któregoś z etapów "poszerzania się" płomyczka widziałam oko gołębia i taki trzepot jednego ze skrzydeł.  I wtedy znów poczułam się szczęśliwa i wolna. Jakby ktoś zabrał ode mnie wszelkie troski i smutki.


Straszliwie się rozpisałam, ale jeśli ktoś ma ochotę, niech czyta :) 
Bóg działa, nawet jeśli w to nie wierzymy. Bóg działa nawet, jeśli tego nie chcemy. I daje żywe dowody na to, że zawsze jest obok nas i pomaga z każdym problemem. :)

szukajaca Boga - 2012-07-04 20:09:11

nessi napisał:

to niesamowite, że nawet ktoś, kto robi tyle rzeczy przeciwko Panu, dostaje tak wiele. Miłosierdzie Boga jest nieskończone

Sama tego doświadczam, Bóg jest wielki ale osobiście aktualnie nie czuje "pociagu" do zaśnięcia, jakoś myślę, ze to przestrzeń nieznana i dla mnie niechciana, boję się co by sie mogło po tym stac ;)

nessi - 2012-07-04 20:20:15

szukajaca Boga napisał:

nessi napisał:

to niesamowite, że nawet ktoś, kto robi tyle rzeczy przeciwko Panu, dostaje tak wiele. Miłosierdzie Boga jest nieskończone

Sama tego doświadczam, Bóg jest wielki ale osobiście aktualnie nie czuje "pociagu" do zaśnięcia, jakoś myślę, ze to przestrzeń nieznana i dla mnie niechciana, boję się co by sie mogło po tym stac ;)

Też się bałam. Wręcz przerażało mnie to. Ale teraz wiem, że to dar. Nic złego. Dużo ludzi się boi. Pamiętam, jak niedawno leżałam na ziemi i długo nie wstawałam, to słyszałam głosy z przerażeniem mówiące "dlaczego ona nie wstaje?". Ale gdy tak leżysz, to czujesz coś niesamowitego i po prostu nie masz chęci by wstawać. Taki spokój, ukojenie i szczęście po prostu (tzn. ja to czuję, nie wiem jak inni:)) :)

szukajaca Boga - 2012-07-05 13:57:38

hmm troszkę mnie uspokoiłaś ;) zobaczymy czy się kiedyś "wybiorę"

kamciosz95 - 2012-07-07 21:20:42

nessi bardzo Ci dziekuję że tak sie rozpisałaś. Naprawdę takich Długich świadectw potrzebuję. Nie wiem czy to naormalne ale podczas czytania Twojego świadectwa zacząłem płakać. Nie wiem czemu, moze z tego ze Bóg tyle Tobie ( nam) daje ,ale napewno nie z zadrości. Jeszcze raz dziekuję a Wy nadal kontynuujcie swoje świadectwa bo zaczynam rozumieć cały bieg tych Wieczorów Uwielbienia :D :D

Ania - 2012-07-07 22:10:31

Kamciosz, nasunęła mi się teraz pewna myśl: Na czym opierasz swoją RELACJĘ z Chrystusem? Czy jest to relacja OSOBOWA? Odpowiedz sobie, zastanów na czym taka relacja ma polegać. Czy Go poznajesz w Piśmie Świętym? Trzymaj się, będzie dobrze : ))

kamciosz95 - 2012-07-08 12:24:07

Tak pozanaję w Piśmie Świetym- czytam codziennie. Moje relacje z Bogiem zaczęły się właśnie od tego pierwszego Wieczoru Uwielbienia. Tylko że źle przyjąłem te wieczory - tylko prosiłem Boga o te upadki ( na szczęście od tej przerwy wakcyjnej troche ochłonąłem- mam taką nadzieję) i byłem tym pochłoniety. A dokładnie kolega namówił mnie na te wieczory. W szkole bardzo chcę być coraz bardziej lubiany więc zależało mi również i na tym koledze. Na to ja odparłem że ok- pojadę- dodatkowo zachecił mnie tym pokazując taki filmik właśnieo upadkach. Myślę kurczę muszę to zobaczyć. Jechałem tylko o te upadki i o te relacje z tym kolegą. Może to bardzo głupie.Myślałem że on przez te wieczory zacznie mnie wypytywać, coś w stylu " no i jak czujesz Ducha Świetego?" " fajnie że jesteś" itp. i ze tak zacznie się nasza rozmowa potem przyjaciel i w koncu mnie on zauważy. Stało się tak pół na pół. Wypytywał mnie o to ale i tak mimo wszystko uciekał do swojego grona przyjaciół z którymi był już zżyty. W takim razie ja pojechałem tak na następny Wieczór aby upaść by mnie zauważył. Podczas nałożenia rąk zrobiłem przedstawienie i wymusiłem upadek. Bardzo się z tym głupio czułem ( podobno gdy się upada nic sie nie czuje- ja miałem szczęście bo mnie złapał ksiądz) i nie wiedziałem jak się zachować by mój upadek był przybliżony do prawdziwego. . Po głowie chodziły mi okropne myśli co ja zrobiłem i w ogóle. Byłem załamany że dopuściłem siętakiego czegoś. Gdy przyjechaliśmy do domu położyłem się w pokoju na łóżku i płakałem ( naprawdę). Podczas modlitwy która zawsze była taka na odczep się stała sie ona prawdziwa - zacząłem prosić Boga by nie pozwalał mi na takie  następne przedstawienia. kolega mnie lubił a ja nie wiem czemu ale chciałem mieć go tylko dla siebie bo po prostu go lubiłem i chciałem by ze mną rozmawiał jak z pozostałymi ( bo nasza rozmowa trwała może kilka sekund i dalej nie było tematu)

Wracając do tej modlitwy po tym wydarzeniu na wieczorze kiedy płakałem w pokoju to wydaje mi sie że tu wkroczył Bóg. Robiłem wszystko dla Niego by Go w jakikolwiek sposób przeprosić w formie modlitw szczerych, czytanie Pisma Świetego, pokochałem obrazki Jezusa Chrystusa które leżały mi gdzieś w szufladzie na końcu i nakleiłem je na ścianie koło łóżka.

Jednak mimo wszystko ciągle nachodzą mnie te myśli natrętne. Jedyną różnicą jest to że nie pragnę już tych upadków tak bardzo jak kiedyś ( praktycznie w zerowym stopniu) , moje modlitwy stały się prawdziwsze i częściej siespowiadam, zwiększyła sie moc mojej wiary i wiele innych ale do tej pory tak jak mówię są jeszcze wielkie upadki :| :D :) też sierozpisałem :D

szukajaca Boga - 2012-07-08 14:03:48

kamciosz, zauważam, że Twoje relacje z ludźmi - np z tym kolegą, którego chciałeś mieć "bliżej" z jakichś względów (najpewniej chęci przynależności, posiadania przyjaciół) przekłada się na relacje z Bogiem co jest normalne...O tyle normalne jeśli te relacje są zdrowe. Chyba musisz poszukać u siebie swoich ogromnych pokładów samoakceptacji i pewności siebie aby nie robić czegoś ze względu na kogoś ale na siebie. Pisze o tym bo sama przechodziłam podobny proces :)
I dlaczego chcesz się zbliżyć do Boga? Aby mieć przyjaciela? To bardzo dobrze, ale myślę, że Pan Bóg najbardziej czeka na naszą bezinteresowną miłość, bez względu na to co się w naszym życiu dzieje... Tak jak się modlił św.ojciec Pio - modlił się w intencjach nadsyłanych przez ludzi a na końcu dodawał "a dla siebie nie pragnę niczego"
Pozdrawiam

kamciosz95 - 2012-07-09 11:26:01

Ale w jaki sposób poszukać tej samoakceptacji w ogóle ? :)

szukajaca Boga - 2012-07-09 11:33:30

najlepiej poczytaj na ten temat w jakichś książkach psychologicznych albo najlepiej porozmawiaj z psychologiem :) ja nie jestem specjalistą, trzeba koncentrować się na swoich mocnych stronach a brak samoakceptacji wynika  z różnych czynników, u mnie było to dzieciństwo...

kamciosz95 - 2012-07-09 21:53:55

A czy to jest możliwe że Bóg to wszystko "zaplanował", taką drogę że zapatrzony byłem w upadki a potem odrzuciłem je po to by się "nawrócić" ? :D

kamcia - 2012-07-09 22:43:06

no wiesz .... Bóg ma różne pomysły i plany na nasze życie!
to jest niepojęte, nie do ogarnięcia !!

szukajaca Boga - 2012-07-10 09:52:57

św. Augustyn by spytał czy to możliwe, że po takim życiu się nawrócił, św. Piotr - czy to możliwe, że po publicznym wyparciu się Chrystusa został pierwszym papieżem, Maria Magdalena czy to możliwe, że Chrystus nie ukamienował jej a dał jej życie... U Boga nie ma nic niemożliwego

kamciosz95 - 2012-07-10 15:36:06

A może w jaki sposób wy sie nawróciliście ? :D

kamcia - 2012-07-10 19:18:13

a może czy my w ogóle się nawróciliśmy ? :P
kiedyś ksiądz mi powiedział ze powinnam się nawrócić, ponieważ zobaczył mnie w innym kościele, a wtedy siostra zakonna powiedziała, ze ksiądz ma racje bo człowiek musi się całe życie nawracać
a skoro mowa o nawracaniu to: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!

szukajaca Boga - 2012-07-10 20:53:49

kamciosz poszukaj swojej drogi "nawrócenia", patrzenie na innych nie jest dobrym pomysłem, każdy ma swoją i tylko swoją drogę daną przez Boga bo każdy jest inny ;)

kamciosz95 - 2012-07-11 17:54:18

nie nie chodzi mi o to- bo nie wiem czy pisanie ciągle o mnie was nie nudzi dlatego chciałem byśmy rozwinęli temat o was- by tu dużo osób pisało :D

Hebronka - 2012-07-11 19:33:51

nudzi, bo wiele osób daje Ci tutaj dobre rady, a Ty cały czas drążysz temat - jakbyś w ogóle nie chciał tych dobrych rad wcielić w życie - a przecież wielu użytkowników, np. Rita, Natchniona_Duchem, Ania, szukajaca Boga (i to z jej opinią, odnośnie rozmowy z psychologiem, najbardziej się zgadzam) Ci pomaga
cały czas drążysz - zamiast działać


pewnie zaraz zostanę zjechana, ale jak patrzę na ten temat, na Twoje uporczywe krzyczenie "zwróćcie na mnie uwagę" - to odechciewa mi się pisania na Furcie



przepraszam za ostre słowa, ale to moja opinia

kamciosz95 - 2012-07-12 20:50:32

tu nikt nikogo Hebronka nie zjeżdża- ja uważam że rozmawiać nawet na jeden temat powinno sie długo* tak samo jak nawracać się trzeba cały czas). Ja staram sie wcielać to w życie co mi pisali użytkownicy. I potrzebuje wsparcia z resztą chyba jak każdy ....i przez to że użytkownicy podają tu mi różne wiadomości to rozwijam się i poznaję błędy ( na jakich potykałem się w drodze do Boga) z różnych dziedzin życia.
Ja jak też pisałem to nie musi być zakładka o mnie. Chcę by użytkownicy ogólnie wypowiadali się na RÓŻNE tematy religijne- co ich spotkało i ich problemy. Wg mnie nam tu się fajnie pisze :D i dziękuję wszystkim użytkownikom.  Nic się nie dzieje Hebronka- to przecież twoja opinia i naprawdę ja ją szanuję :D

kamcia - 2012-07-12 21:28:59

Hebronka ma rację, chociaż ... w życiu różnie bywa, nie znamy się, może właśnie kamciosz potrzebuje takiego wielkiego wow w okół jego osoby :)
znam osoby, które wymyślają sobie problemy, żeby inni zwrócili na nich uwagę, ale każdy taki przypadek trzeba rozpatrywać osobno. A często ludzie nie są świadomi tego co robią.  mam znajomych, którzy nagle bardzo głośno się śmieją i widać, ze w ten sposób chcą na siebie zwrócić uwagę, ale oni nie są tego świadomi

Ania - 2012-07-12 22:52:29

Kamciosz, zapraszam do innych tematów - mam ich tu mnóstwo i w każdym czekamy na Twoje zdanie i Twoją obecność! :)

Wirydiana - 2012-07-13 06:53:31

Trzymajmy się wątku :) Na inne tematy piszemy w innych wątkach. W tym piszemy tylko odnośnie zaśnięcia. Kamciosz, także nie proś, żeby w Twoim wątku każdy pisać o czym tylko chce, bo od tego są inne działy założone przez użytkowników. Zapraszamy do pisania na innych wątkach :)

kamciosz95 - 2012-07-14 11:26:02

dobrze możemy zamknać tentemat- utwirzyłem ten post nie po to zeby coś wymyślać tylko dlatego że non stop potrzebuje pomocy odnosnie tego tematu- ja wiem ze tu są ludzie którzy naprawdę mi pomagają ale mi jeszcze czegos brakuje i sam nie wiem czego (i zeby nie było staram się stosować do rad o których piszą użytkownicy i szukam deski ratunku a nie proszę was po to byście sie udzielali bo ego nie widzę)....

szukajaca Boga - 2012-07-14 12:30:56

skoro sam nie wiesz czego Ci brakuje to skąd my to mamy wiedzieć? i nie wiem co bym mogła jeszcze tutaj dla Ciebie napisać...nigdy nie byłam na takich spotkaniach, nie interesuję się tym a o mich świadectwach możesz poczytać na forum ;) trochę tego jest :)

kamciosz95 - 2012-07-14 13:14:02

no dobrze- przepraszam że wam się narzucałem- to się juz nie powtórzy :)

szukajaca Boga - 2012-07-14 14:15:13

myślę, że to nie rozwiąże Twojego problemu ale skoro chcesz... skup się na części siebie, tej jednej która Ci sprawia jakiś ból, cierpienie a nie na całym sobie, skoro tutaj nie znajdujesz pomocy a szukasz już długo i nie znajdujesz to może znaczyć że naprawdę potrzebujesz :specjalisty". Mówisz, że już nie pragniesz tak upadków więc może napisz teraz jaki masz problem, z czym sobie nie radzisz bo takie ogólnikowe pisanie nam, chcącym pomóc też nie pomaga. Nic na siłe

kamciosz95 - 2012-07-14 14:25:16

już nie czujetych upadków i chyba skończę ten dział o to mi chodzi

kamciosz95 - 2012-07-14 17:51:44

:)

Ania - 2012-07-14 18:59:41

ja myślę, że powinieneś poszukać sobie jakiejś wspólnoty formacyjnej na stałe i iść ku dojrzałości w wierze. będzie łatwiej. PAX!

kamciosz95 - 2012-07-15 11:57:27

dzięks Ania :)

mała - 2012-08-26 13:11:15

A ja uważam,że te spoczynki w Duchu Świętym owszem piękne,ale najpiękniejsza jest Eucharystia to jest prawdziwy cud.

boza_tancerka - 2012-08-26 13:27:37

może napiszę coś czego niedawno byłam świadkiem i dało mi to do myślenia. Uwielbiam obserwowac dzieci, mam ku temu i predyspozycje i wykształcenie. Lubię ich pytania, często w najmniej spodziewanym momencie...
I tu już historyjka: Jestem sobie w Czatachowej - Pustelni, na mszy świętej ojca Daniela - oczywiście były tłumy ( ja znam go jeszcze z przed wielkiego ,,bum" więc nie reaguję emocjonalnie na to wszystko co się tam dzieje: cuda, uzdrowienia, dary itp.)
Właśnie było błogosławieństwo osobiste każdego i ludzie zasypiali w Duchu Świętym, mały chłopczyk ok. 5 letni, patrzył na to z nieskrywaną ciekawością i widac było, że cieżko myśli nad tym wszystkim, wkońcu nie wytrzymał i pyta swojej mamy: Mamo dlaczego oni leżą? Mama cichutko: nic im się nie stało, zaraz wstaną. Chłopczyk na kilka sekund zadowolił się tą odpowiedzią, ale po chwili temat drąży dalej:Mamo, oni jeszcze leżą. Mama: zaraz wstaną. Chłopiec: dlaczego leżą. Mama: Potem Ci wszystko wytłumaczę. Chłopczyk zamilkł na chwilkę, ale po chwili pyta: Mamo a ty też bedziesz tak leżec?
Jak to pytanie usłyszałam myślałam, że się poskładam. Mama odpowiedziała, że nie ona nie będzie leżec, aż mnie korciło żeby zapytac skąd jest tego taka pewna:-)
Mały mnie rozczulił i to, że naprawdę był przejęty czy coś się nie stało tym ludziom, a mama naprawdę cierpliwie mu odpowiadała, szkoda tylko, że nie od razu powiedziała coś w stylu: Ze tak mocno kochają Pana Jezusa, że On ich położył itp. Bo po czasie zdarzenia, dziecko niezbyt pamięta o co mu chodziło wcześniej.
Tak czy siak podoba mi się to, że w Czatachowej dzieci widzą zjawisko Zaśnięcia w Duchu Świętym i że swobodnie się tam czują, często śpiewając na całe gardło:-)

Ana - 2012-08-26 14:54:29

Miałam spoczynek w Duchu Świętym, niektórzy uważają, że to nie Biblijne. Wielokrotnie jeździłam do Obór, tam po wieczerniku królowej pokoju, było błogosławieństwo. Ludzie aż się pchali by być pierwszymi. A ja co miesiąc prawie jeździłam i z taką dziecięcą ufnością, przyjmowałam błogosławieństwo, nie myśląc czy spocznę czy też nie. Aż na jednej pielgrzymce z koleżanką jej kuzynem i babcią.
Dużo ludzi i podchodzi do mnie ojciec karmelita i błogosławi. Jak zawsze wszystko w porządku. Aż tu naglę czuję jak moje wszystkie członki odmawiają mi posłuszeństwa i krzyczę ratunku, łzy zaczęły mi spływać po poliku. Znalazłam się na trawie i płakałam, a Duch Święty wiedział dlaczego. Straciłam poczucie czasu, autokar czekał na mnie z 10 minut, a ja myślałam, że to było tylko parę minut.
Potem wielka sensacja, dla mnie coś normalnego. Na drugi dzień, czułam się zmęczona, choć dobrze spałam, przespałam z parę dobrych godzin. :)

kamciosz95 - 2012-08-30 09:37:11

Dziekuję za Wasze świadectwa :D

mała - 2012-09-03 18:15:24

Spoczynek w Duchu Świętym dobrze,ale naprawdę zwróćcie uwagę na Eucharystię co jest cud,który się dziej za darmo zawsze,co dzień.

Miriam - 2012-10-27 16:21:05

I ja dodam coś od siebie, może to komuś pomoże :)
Pierwszy raz ze spoczynkiem w Duchu Świętym spotkałam się na mszy o uzdrowienie w Częstochowie 2 lata temu. To był rok kiedy w ramach przygotowania do bierzmowania ksiądz nas tam zabrał. Pojechało sporo osób, głównie z ciekawości, bo ktoś puścił plotkę, że będą tam egzorcyzmy. Ksiądz i katechetka nie chcieli nic zdradzać, powiedzieli, że sami zobaczymy.
Msza była długa, kazanie też i chciało mi się spać. Po Komunii ksiądz Cyran, egzorcysta odmówił modlitwę o uwolnienie lub uzdrowienie (albo jedną i drugą, nie pamiętam). Wtedy wiadomo, ujawniały się złe duchy, ludzie spoczywali i działy się różne rzeczy, których nie rozumiałam. Stałam, cała się trzęsłam i prosiłam Boga, żebym tylko tak nie krzyczała jak oni. Później była przerwa, wszyscy zlecieliśmy się do księdza i katechetki przerażeni. Ksiądz stał z uśmiechem i mówił, że przecież nie ma się czego bać, katechetka nas uspokajała. Wróciliśmy po przerwie na modlitwę wstawienniczą. Wtedy też wiele osób spoczęło, płakali, śmiali się. Podeszłam do modlitwy i ja. Ksiądz i 2 osoby z Mamre pomodlili się parę minut, nic nie czułam, stałam tam po prostu, skończyli, poszłam. I tak wyglądał mój pierwszy raz. Siadłam na ławce i myślałam sobie "dlaczego Duch Święty do mnie nie przyszedł?". Tak, taki był mój wniosek. Że On nie wylał na mnie swych łask. Bardzo źle się czułam duchowo po tej modlitwie, byłam przekonana, że jeśli nie widać działania Ducha, to On nie działa. Nikt mi wtedy nie powiedział, że jest inaczej. Następnym razem było to samo - żal i pretensje do Boga. Kolejną wstawienniczą miałam na Kursie Filipa. Tam przed uwielbieniem była spowiedź, a po niej modlitwa przebaczenia, na której płakałam jak nigdy. Podeszłam do wstawienników i wtedy spoczęłam, choć nie do końca. Upadłam i od razu jakby się wybudziłam. Tak jest kiedy coś blokuje łaskę, jakiś grzech. Wtedy miałam sporo takich grzechów, bo nie odbyłam spowiedzi generalnej i trwałam w grzechu, który może przez wielu nawet chrześcijan nie jest uważany za grzech - słuchałam metalu.
Kolejna wstawiennicza była na rekolekcjach, kiedy już uczęszczałam na spotkania Ruchu Światło-Życie ONŻ 1 stopnia. Wtedy już wiedziałam, że u niektórych obecność Ducha Świętego objawia się przez spoczynek, płacz czy śmiech, a u innych Duch zmienia wnętrze i owoce takiej modlitwy widać dopiero po jakimś czasie.
Później przeżyłam jeszcze kilka modlitw wstawienniczych i ciągle na takie jeżdżę jeśli mam okazję. Podstawowa rzecz to taka, że trzeba być po spowiedzi i uwielbiać Boga przed przyjęciem Ducha Świętego. Bardzo to pomaga otworzyć się na niego i wejść w taki stan modlitwy.
Co do mojego obecnego spoczynku to dalej nie był on pełny - za każdym razem jak już lecę to się wybudzam. Od września jestem w Odnowie w Duchu Świętym, poznaję Go i Jego działanie, uczę się współpracy z Nim i może kiedyś osiągnę pełny spoczynek. Jeśli nie to też dobrze, bo Duch Święty i tak czyni cuda w moim życiu i we mnie. Te 2 lata temu ja byłam zupełnie innym człowiekiem niż jestem teraz. Pamiętam nawet po moim pierwszym wyjeździe do Częstochowy, kilka tygodni później, mama powiedziała mi, że jestem jakaś inna. No i wtedy też pół roku później zaczęłam chodzić na oazę.
Zaznaczę też, jak już tu niektórzy powiedzieli, że nawet "zwykła" Eucharystia może dać większy owoc niż modlitwa wstawiennicza. Wstawiennicza jest czymś, co może umocnić trochę naszą wiarę, jeśli widzimy, że ktoś spoczywa. Bo jesteśmy ludźmi i każdy czasem wątpi, więc potrzebujemy widzialnych znaków. Ale nie można skupiać się tylko na tym, trzeba szukać głębiej, również w osobistej modlitwie, bo jest to wspaniała rzecz. Sama ją odkrywam dzień po dniu i mogę zaświadczyć o tym, że łaska Pana jest wielka i nieskończona, a zwykła dzienna modlitwa może stać się prawdziwym spotkaniem z Bogiem :)
Pozdrawiam wszystkich, którzy wytrwali w czytaniu tego długaśnego świadectwa :P

Milena - 2012-10-28 19:46:58

Piekne swiadectwo Miriam:) Ja tylko raz widzialam jak ludzie zasypiaja w Duchu Swietym... Osobiscie poczulam tylko przyspieszone bicie i nic wiecej, zastanawialam sie dlaczego niektorzy zasypiaja a ja nie... Byc moze chodzi tu o spowiedz... Dziekuje ze podzielilas sie tym doswiadczeniem swoim. Pozdrawiam:)

Wirydiana - 2012-10-28 19:51:06

Sama jestem ciekawa tego zaśnięcia, nigdy wcześniej o tym nie słyszałam, nie mówiąc już o przeżyciu tego.

barbara75 - 2012-10-29 09:37:56

A ja to mam zaśnięcia w Duchu kiedy tylko idę do kaplicy i zaczynam się modlić, np. Różańcem. Normalnie wtedy od razu mam zaśnięcie, i zapewne w Duchu Świętym, bo to przecież podczas Różańca. Albo kiedyś tak dłuuuuuuugo leżałam i nie mogłam nijak zasnąć; wtedy postanowiłam, że pomodlę się Różańcem... i normalnie odjazd jak nic! Po pierwszych słowach "Ojcze nasz..." już mnie nie było...! Leciałam w krainę snów... ;)

A tak poważniej, to Duch Święty ma wielkie poczucie humoru :)

Kasia K - 2012-10-29 11:37:57

Miriam dzięki za piękne świadectwo:) Ja też zasnęłam w Duchu Świętym dopiero po spowiedzi generalnej.  Będąc niedawno na rekolekcjach ojciec wyjaśniał dlaczego jedni mają spoczynki, a inni nie, bo bywa tak,że niektórzy są rozczarowani->"ona padła a ja nie". Chodzi o to,że każdy jeśli otworzy swoje serce na Boga, otrzymuje łaski i czasem Bóg daje spoczynek tym, którym On wie,że to jest potrzebne, że to np.wzmocni wiarę człowieka,a niektórzy nie padają, bo widocznie i bez tego wierzą,że otrzymali łaski i Duch Święty na nich spoczął. Dlatego nie ma co się martwić, bo jeśli otworzysz się na Boga, to On Cię dotknie, czy upadniesz czy nie.

Miriam - 2012-10-29 15:42:32

Wirydiana napisał:

Sama jestem ciekawa tego zaśnięcia, nigdy wcześniej o tym nie słyszałam, nie mówiąc już o przeżyciu tego.

Polecam msze o uzdrowienie w Częstochowie lub okolicy prowadzone przez wspólnotę Mamre, tutaj jest cały rozkład http://webcache.googleusercontent.com/s … clnk&gl=pl
Oprócz tego pewnie w Twoim mieście lub okolicy są takie msze :)
Zapraszam także do Lublina - u kapucynów na Poczekajce organizowana jest taka msza z modlitwą wstawienniczą w każdą ostatnią niedzielę miesiąca :)

Cieszę się, że moje świadectwo się podoba, w końcu udało mi się je napisać ;)
Duch Święty działa na różne sposoby, wystarczy choć trochę być na Niego otwartym, a on już zajmie się resztą :)

PERELKA - 2012-11-08 13:45:14

Witajcie,
od dłuższego czasu jestem osoby nawróconą. Od urodzenia byłam katoliczka ale od pewnego czasu z serca pokochałam Jezusa i pragnę być blisko niego. chodzę regularnie do spowiedzi i przystępuję do Eucharystii. itp.
Jednak  pragnę być na mszy o uzdrowienie, bo wtedy podczas modlitwy i wystawienia Najświetszego Sakramentu czuje się blisko Boga i mogę Go wielbić i spiewać pieśni. Tak jak inni też pragnęłam spoczynku w Duchu Św. Moje pragnienie wynikało z tego, że wyobrażałam sobie to jakie mocne przytulenie Boga i poczucie takiej bliskości. Chciałam poczuć się jak małe dziecko przytulone przez mamusię. Przygotowywałm się do tej mszy ( to była 3 taka msza). Modliłam się o spoczynek i w ciągu jednego dnia pościłam o chlebie i wodzie.
Podczas mszy czułam się wspaniale, miałam uczucie radości i takie jakby kołysania. Podczas modlitwy z nałożeniem rąk poczułam, że lecę do tyłu ale kiedy poczułam kogoś ręcę za mną wtedy się cofnęłam i ksiądz kontynuował nademną  modlitwę. Wtedy ponownie poczułam, że się przewracam i kiedy poczułam ręcę tej osoby to się postawiłam do pionu. Bałam się, że skoro czuję, ze lecę to jest to moje działanie i nie Ducha Świętego o ta osoba,która stoi za mną poczuję to i się ośmieszę, że sama się przewracam.
Jak myślicie czy jak ktos ma spoczynek do wtedy staje się lekki dla tej osoby, która łapię ją z tyłu ?
Czy jak się ma spoczynek to zupełnie świadomie się przewracamy czy czujemy , że się przewracamy?
Czy było to Działanie Ducha a ja bałam się zaufać i sama to powstrzymala, czy może dobrze zrobiłam bo to moja sugestia ciała?

Może są tu osoby, które mają doświadeczenie i mi pomogą.;-((

Bóg zapłać za wszelką pomoc.

Kasia K - 2012-11-09 11:49:54

To jest tak, że jeśli poczujesz, że lecisz do tyłu to poddaj się temu, to Duch Święty:) Nie bój się, zawsze ktoś Cię złapie i się napewno nie ośmieszysz lecąc. Jeśli lecisz- nie martw się kto i kiedy Cię złapie, nie myśl o tym. Mi raz na rekol.jak się ustawialiśmy do nałożenia rąk przez ojca i ochrona z tyłu nas lapała, byśmy się nie potłukli :p to zdarzyło się, ze mnie nie złapali (nie wiem czy ktoś się zagapił...) i poleciałam (chyba mieliśmy podstawione wtedy materace, ale twarde były :p), ale Duch Święty zatroszczył się i koleżankę obok tak podstawił, że ona jak leżała to miała wyciągniętą rękę, a ja poleciałam na jej rękę i się nie potłukłam :), więc ani jej ani mi nic się nie stało i z radością wracałyśmy na swoje miejsca wielbić Pana:).Jak się ma spoczynek, to czujesz, że zaraz polecisz, czasem to jest tak szybko, ale zawsze wspaniałe doświadczenie dotyku Ducha Świętego i On nie pozwoli, by stała Ci się krzywda podczas tego upadku, także trzeba skupić się na modlitwie a nie na całej reszcie. Pan Bóg nie zawsze daje spoczynki, nie każdemu, tylko tym, którym jest to w danej chwili potrzebne.

PERELKA - 2012-11-09 20:46:10

Kasiu,
dziękuję Ci z serca za wyjaśnienie. Teraz też mi się wydaje, że to działał na mnie Duch Święty ale wtedy bałam się, że to ja sam powoduję. wydawało mi się, ze jak się leci to będz i już.
Trochę mi przykro, bo prosiłam o ten dar , Duch Święty chciał mi go dać a ja go nie potrafiłam przyjąć. ;-((

Msze o uzdrowienie i tak za każdym razem coś we mnie zmieniają i zawsze otrzymuję jakiś dar. Po ostatniej mszy czuję większą miłość do bliżnich i mam większą potrzebę modlitwy.Więc Duch Święty i tak zadziałał.

W dalszym ciągu pragnę mocne przytulenia od Boga. Wiem, że Bóg mnie kocha ale mam w sobie taką potrzebę. Takiej mocne bliskości. Może jak pójdę za miesiąc to jeszcze będzie mi dane.

Jeszcze raz dziękuje, że poświęcony mi czas.;-))

MiłaPanu - 2012-11-12 15:09:15

Jeszcze nie doświadczyłam tego pięknego momentu ale chce kiedyś tego doświadczyć ;) pragne tego .

MiłaPanu - 2012-11-12 15:12:51

Kasia K zazdroszczę Ci ;) słyszałam że nawet jak się nie złapie osoby to jej się nic nie stanie ! ;)

PERELKA - 2012-11-14 15:59:37

Trochę nie na temat. Ale miałam taki sen, może ktoś wie jak go zinterpretować ?

Wczoraj byłam bardzo zmęczona i cięzko było mi się modlić. Ale przemogłam się, zapaliłam świecę przed obrazem Pana Jezusa i pomodliłam się, po czym przysnęłam na podłodze, tak pod obrazem i przy tej zapalonej świecy. Potem wstałam i położyłam się do łóżka spać.
Śniło mi się, że jak się modlę w czyjejś intencji to wtedy boże światło wraca do mnie. Widziałam taki obraz: ja modląca się i światło z nieba skierowane w moje czoło.

Jak myślicie, czy to moja wyobrażnia, czy Bóg chciał mi coś przekazać i jesli tak to jak to zrozumieć.

Kasia K - 2012-11-14 20:37:20

MiłaPanu, nie zazdrość tylko proś jeśli chcesz :D. W Piśmie świętym czytamy: (...)"Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą". Łk11, 13b.

PERELKA jest coś takiego jak sny prorocze i to wygląda na taki własnie sen. Pan Bóg chciał Ci przez to coś przekazać, i Ty na pewno wiesz co.
Proś zawsze Ducha Świetego o zrozumienie snu, bo czasem wie się od razu, a czasem dopiero po jakimś czasie.
Pan Bóg ma wiele sposobów.
U Ciebie wyraźnie widać, że Pan chciał Ci pokazać jak ważna jest Twoja modlitwa. Zobacz, byłaś zmęczona a jednak pomodliłaś się i Pan Ci przekazał coś pięknego.

PERELKA - 2012-11-15 09:29:12

Kochana Kasiu,
dziękuję Ci za twoje dobre serce, za to, że służysz pomocą na tym forum.
Co do snu. To bardzo mi pomogłaś, bo przypomniałaś mi o mojej modlitwie sprzed ok. dwóch tygodni.

A więc, od roku czytam orędzia przekazywane wizjonerce Marii Bożego Miłosierdzia. Te orędzia właśnie mnie nawróciły. Codziennie modlę się modlitwami/ krucjatami, które są tam podawane przez Pana Jezusa. Jednak jest dużo ataków i krytyki na te orędzia co czasem powoduje moję wątpliwości np. po co tracę czas na te modlitwy, lub że może nie pochodzą od Boga. Jednak jest w nich tyle miłości Bożej, że ciagle w nie wierzę. Ale aby już nie mieć więcje wątpliwości postanowiłam modlić się przez 9 dni nowenną do Św. Tadeusza Judy. Jest tam podana obietnica, że jeszcze się nie zdażyło, żeby ktoś nie został wysłuchany. Modliłam się m.in. o mocny znak od Boga aby mi dał do zrozumienia, że te orędzia są od Niego a ja obiecałam Mu, że jeśli da mi tą łaskę, po której będę już pewna co do ich pochodzenia jeszcze bardziej przyłożę się do ich rozpowszechniania. Prosiłam w modlitwach, że najlepiej by było , żeby dał mi znak we śnie. Jednak po skończonej nowennie zapomniałam o tym  i myślalam, że proszę Boga o zbyt wiele. I wtedy tego dnia przed snem miała wątpliwości i nie miałam siły się modlić. Myślałam, ze moje poświęcenie idzie na marne. I właśnie wtedy śniłam jak ja się modlę i we śnie miałam takie pytanie " Boże, co z tymi modlitwami, które nie są wysłuchane, skoro te krucjaty nie są prawdziwe ?" We śnie widziałam siebie klęczącą i modlącą się a z nieba wracało do mnie Boże światło i było skierowane do mojej głowy/ czoła.
Myślę, że to była właśnie Boża odpowiedź na moją modlitwę. Bóg chciał mi pokazać, że moje modlitwy docierają do nieba i że są ważne.

http://paruzja.info/oredzia

Kasia K - 2012-11-15 10:43:42

O widzisz, mówiłam, że Ty sama będziesz wiedziała co Pan Bóg chce Ci przekazać w tym śnie, podziękuj Mu za wyjaśnienie:) Pamiętaj, że czas dany Bogu na modl. nigdy nie jest czasem straconym, Bóg patrzy inaczej niż ludzie, którym może się coś wydawać bez sensu.  Dobra, bo schodzimy z głównego tematu :p

Boża owieczka - 2012-12-10 23:32:00

Tak mi się przypomniało,że byłam kilka razy na tych mszach o uzdrowienie z wkładaniem rąk i za pierwszym razem po tym jak jeden z ojców położył na mojej głowie ręce to czułam ciepło ale po tym tak rozbolała mnie głowa,że z bólu wymiotowałam.Następnym razem zaczęłam się przewracać,ale złapałam się ławki i szybko wyszłam z kościoła,roztrzęsiona i znowu z bólem głowy.Dlaczego tak jest,wszyscy znajomi w drodze powrotnej cieszą się,że czują się wspaniale,czy też przestało ich coś boleć,a ja nie mogę się nawet odezwać z bólu?

justmemyself - 2012-12-11 19:27:32

W takiej sytuacji ja bym Ci proponowała rozmowę z egzorcystą. Szatan działa na nas w różny sposób. Czasami mniej widoczny, a czasami bardziej. Mam nadzieję, że egzorcysta wykluczy możliwość opętania, ale spróbować trzeba.

Kasia K - 2012-12-13 21:40:27

Tak, rozmowa by się przydała lub modlitwa wstawiennicza, bo z tego co napisałaś to coś tam się dzieje w Tobie.

kamciosz95 - 2013-01-03 20:35:10

A czy jest taka możliwość że upadek nie koniecznie musi się dziać w kościele przy nałożeniu rąk tylko w domu przy zwykłym ale prawdziwej modlitwie ? ? ?

kamcia - 2013-01-03 21:07:15

tak, jest to możliwe, ale trzeba pamiętać, że modlitwa jest prawdziwa również wtedy kiedy nie ma spoczynku w Duchu Swiętym.

kamciosz95 - 2013-01-21 15:47:55

Pogodziłem się z tą myślą i nawet czasami czuję że moja modlitwa jest bardziej prawdziwa ale czasami bywa że w kościele gdzieś odfruwam myślami chociaż nie chcę. Wiele razy proszę o to Boga bym mógł się skupić tylko na modlitwie i naprawdę walczę o to by się nie wgłębiać w "myśli poza modlitewne " ale najczęściej sb nie radzę i nie wiem co mam robić.

słońce - 2013-03-05 19:43:08

Witam wszystkich. Temat trochę wygasł, ale powinno się o ty mówić. Jestem tu nowy, ale mam pewne doświadczenie, które może coś wyjaśni.
Miałem podobny problem i to kilka dni temu. 02.03.2013
Tego dnia wylądowałem z rodziną na Górze św. Anny ( kulminacja kursu alpha ). To co zobaczyłem nie da się opisać słowami... spróbuję.
Widziałem ludzi opadających osuwających się i śmiejących tak zaraźliwym śmiechem że w głowie się to nie mieści.
W wielu zagościł Duch Święty, każdy inaczej go otrzymał, sam zastanawiałem się jak ja go odbiorę.... zrozumiałem że to po prostu taki power łask Bożych, że człowiek pod ich naporem nie jest w stanie utrzymać się na nogach.
Byłem ciekawy jak to jest co człowiek widzi w tym momęcie, co słyszy?. Ustawiono krzesła a animatorzy wraz z kapłanami stawali nad błogosławionymi. Krzesła były tylko po to by było wiadomo gdzie i do kogo podejść gdy będą wolni.
.......... moja kolej.......co będzie.....
Ledwo usiadłem dwie osoby musiały odejść........, dzieci zostałem sam na sam z jedną animatorką. Stwierdziłem, że poczekam, ale zaraz znalazły się dwie osoby które je zastąpiły:) wydawało mi się, że nade mną modlą się trzy osoby ( jedna z dziewczyn była w ciąży:D )
.... podszedł diakon i..... i nic..... w pewnym sensie nic i dosłownie nic to było dziwne.... cisza w mojej głowie nastała cisza jedynie co słyszałem to śpiew dziewczyn i wychwyciłem tylko parę słów diakona... chyba tych, które miałem usłyszeć.
Każdy z nas otrzymuje Ducha w inny sposób, jedni otrzymują tyle łask że pod ich naporem zasypiają w DŚ, jedni są drążeni jak skała przez wodę. wydawało mi się, że nic się nie zmieniło.
Niedziela cóż dużo by pisać. Sniadanie spotkanie z całą naszą grupą i msza i zaczęło się ....
Podczas uniesienia Ciało i Krew i.............................. niesamowity dreszcz, gorąco w całym ciele, czułem się jak piekarnik, to było niesamowite czułem jak to ciepło wylewa się ze mnie. Rozłożyłem ręce i prawie upadłem pragnąłem chłonąć to ciepło z góry, czułem jak po policzkach ciekną mi łzy a usta same zaczynają się śmiać tak.... to Duch Święty ..... Nie wiem co się działo za mną, ale wiem co się działo ze mną.
jest środa a ja czuję że złapałem Boga za nogi :D muszę tylko znaleźć wytrzymałą linę i to najlepiej jak najkrótszą i się do niego przywiązać żeby go nie stracić.
Każdy z nas otrzymuje Ducha w inny sposób więc nie martw się jeśli jeszcze nie zasnąłeś, też na to czekam:D

justmemyself - 2013-03-05 22:03:39

Ja przed świętami będę miała kolejną możliwość uczestniczenia we wstawienniczej, ale zawsze boję się podejść :/ więc strasznie ci zazdroszcze (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu)  ;)

karmolcia - 2013-03-05 22:16:48

spoczynek, zaśnięcie w Duchu to coś niesamowitego... Doświadczyłam tego kilka razy. Lecz był jeden, który utkwił mi w pamięci. Byłam na Mszy z modlitwą o uzdrowienie. W tym czasie mdlałam, zupełnie bez przyczyny, lekarze nie wiedzieli co jest przyczyną. Dwa dni przed modlitwą przyjęłam szkaplerz karmelitański... To był 18 listopada. Moje imieniny. Na Mszy zaczęłam się dusić. Wszystko mnie bolało. Nie wiedzialam co się dzieje. Po Mszy i modlitwie podeszłam do znajomego księdza poprosić o modlitwę nad sobą, taką z nałożeniem rąk. X. powiedział zaledwie jedno zdanie a ja runęłam wprost na stojące obok mikrofony... Czułam jak jeszcze w locie łapią mnie i kładą na ziemi. Słyszałam jak X. modlił się nade mną, czułam taki pokój, było mi tak błogo...

słońce - 2013-03-06 15:37:15

Powiadają, że podczas "zaśnięcia" w Duchu Świętym można spojżeć Ojcu w oczy :). To musi być coś naprawdę niesamowitego.

Kasia K - 2013-03-06 15:48:23

Dzięki za piękne  świadectwo :D

terestynkaa - 2013-03-06 16:24:33

Pierwszy raz  z zaśnięciem w Duchu Św. spotkałam się na kursie Filip. Podeszłam, jednak nie upadłam. Byłam trochę smutna, bo dlaczego inni upadają, a ja nie , poczułam tylko bardzo przyspieszone bicie serca (tedy wiem, że to też tak czasami jest ),  końcu ten smutek, rozżalenie przejawił się w złość, zdenerwowanie, ale szybko mi minęło. Drugi raz, było to, kiedy było 40stolecie mojej diecezji. Wtedy też była owa modlitwa, ksiądz podszedł, zaczął się modlić, a ja czuje , że lecę, jednak jak tylko dotknęłam podłogi to wstałam. To było dziwne. Od tamtego czasu nie miałam możliwości bycia na tej modlitwie.

I teraz mam pytanie, jak ktoś spocznie, to czy on normalnie wie, co się dzieje, czuje, ale nie podnosi się, bo jest mu dobrze ? Czy dlatego, że nie może, ma jakiś paraliż, czy coś ?

karmolcia - 2013-03-06 18:03:05

ogarnia Cię taki pokój, że "nie chce" Ci się wstać :)

terestynkaa - 2013-03-07 18:14:18

a ja zawsze myślałam, że 'nie da' się wstać :D

karmolcia - 2013-03-07 23:01:32

No po części też tak jest :D Paraliżu nie masz ale tak Ci dobrze... Że nie wstawałabys najchętniej. :)

Piotr38 - 2013-03-17 01:41:45

Szczęść Boże może ja będę mógł Ci jakoś pomóc ?

Ana - 2013-03-17 11:38:01

Eeee... piszecie jakby zaśnięcie w Duchu Świętym było czymś nie zwykłym. A to dopiero początek, uzdrowienia przez Boga nas samych. Tym jest zaśnięcie, Duch Święty oczyszcza nas i uzdrawia byśmy powstali z naszych zranień duchowych. Ja takie coś przeżyłam i to był początek mojej drogi, która zaczęła się od mojego nawrócenia.

kamciosz95 - 2013-03-20 10:48:32

Ja również upadłem ale to było jakieś dziwne. Czułem jak mnie łapie ksiądz i w ogóle i czułem jak moja głowa dotyka ziemii ale nie skupiałem się w ogóle na tym. Jednak w sercu czułem gdzieś niepokój. Po chwili zdałem sobie sprawę że leżę koło Najświętszego Sakaramentu- tak właśnie było - leżałem centralnie przed Nim. Wtedy moje serce się uspokoiło i od tgo momentu również leżałem tak że nie chciało się wstawać. Czy to jest ten prawidłowy upadek w Duchu świętym bo trochę mnie to niepokoi ? :)

szukajaca Boga - 2013-03-20 11:35:18

a ja mam pytanie z innej beczki - co z osobą, która np. od dłuższego czasu nie przystępuje do spowiedzi i nagle się znajduje przed księdzem, który kładzie na niej ręce - czy wtedy można się spodziewać upadku, wychodzenia szatana? Czy to jest także egzorcyzmem?

kamciosz95 - 2013-03-20 21:50:48

aż jestem ciekaw odpowiedzi

weronika94 - 2013-03-21 18:03:18

O właśnie szukajaca Boga zadała ciekawe pytanie, az jestem ciekawa odpowiedzi. Nie słyszałam żeby cos takiego było zaliczane pod egzorcyzm. Z niecierpliwością czekam na odpowiedź

Boża owieczka - 2013-03-21 21:55:40

Ja wiem tylko tyle,że nałozenie rąk na osobę,która nie przystępuje do spowiedzi i żyje w grzechu nie sprawia,że dzieją się "jakieś "rzeczy ;) Musiałaby to być chyba osoba opętana,żeby Zły zechciał się aż tak ukazać.
Wiem,że takim osobom też zdarzają się zaśnięcia.To nie zależy od grzeszności,ale od woli Ducha Świętego.
A co do egzorcyzmu to nie jestem specjalistą w tej dziedzinie,ale błogosławieństwo z nałożeniem dłoni chyba jest swego rodzaju egzorcyzmem.

szukajaca Boga - 2013-03-21 22:33:51

Hmm bardzo ciekawe... i pewnie masz racje, ze blogoslawienstwo jak i kazda rzecz zwiazana z Bogiem moze u opetanego wywolac 'jakies' rzeczy... ale egzorcyzm to egzorcyzm - to chyba trzeba odroznic

siostrzyczka - 2013-03-21 22:53:03

tak naprawdę przy nałożeniu dłoni, ta osoba "nakładająca" modli się i nie zawsze ta modlitwa musi być na głos - może modlić się w myślach, albo mieć dar modlitwy językami, wtedy nie wiemy, czego konkretnie dotyczy jego modlitwa i w tym wypadku może to być też egzorcyzm, taki prosty, jaki każdy z nas może odmawiać. natomiast w innym przypadku nie ma podstaw, żeby zaliczać to do egzorcyzmów. zresztą tak jak ktoś pisał, kluczowe słowo tutaj to "błogosławieństwo", błogosławieństwo, którego skutkiem może być zaśnięcie w Duchu Świętym. Ale patrząc tak na chłodno, a nie pędząc za sensacją, jaką często wywołują nagłe upadki, błogosławieństwo, w jakiejkolwiek formie by ono nie było, czy jest to zwykłe błogosławieństwo na koniec Eucharystii, czy Najświętszym Sakramentem, czy właśnie z nałożeniem rąk, faktem pozostaje, że udziela go sam Bóg, więc w rezultacie zawsze to to samo błogosławieństwo. Więc tak, jak nie zastanawiamy się nad tym, czy osoba, która długo nie była u spowiedzi na koniec Mszy Świętej nagle zaczyna krzyczeć, wić się na ziemii itd. czyli takie objawy powiedzmy typowe dla opętanie, tak samo bez sensu jest się zastanawiać nad tym w tym przypadku... przynajmniej moim skromnym zdaniem... a co do tego co pisze Kamciosz, czy jego upadek był prawidłowy, to też jest to dla mnie dziwne... CHrystus daje swoje łaski każdemu inaczej, na swój sposób, to tak, jakby ślepiec z Ewangelii, który wołał "Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną" i został uzdrowiony niepokoił się i zastanawiał, czy to uzdrowienie na pewno było w porządku, bo przecież nie dotknął Jego płaszcza jak kobieta cierpiąca na krwotok. Nie wiem, czy wiecie do czego zmierzam? Po prostu powinniśmy przyjmować łaski Boże, cieszyć się nimi, takimi, jakimi są, dziękować za nie Chrystusowi, a nie zastanawiać się nad tym, czy one na pewno były przeprowadzone wg odpowiedniego schematu i czy można nadać im taką czy inną nazwę, by je sklasyfikować. To Chrystus niech będzie najważniejszy, a nie rozważanie, czy jego dary są właściwe z naszego ludzkiego, pseudologicznego punktu widzenia... przecież rozchodzi się o miłość :heart: a nie o nasze definicje prawidłowego zaśnięcia w Duchu Świętym, czy czegokolwiek innego...

kamciosz95 - 2013-03-22 17:35:53

siostrzyczka ma naprawdę dużo racji. Jeśli o mnie chodzi to po prostu boję się o to gdyż mój ostatni upadek był nie do końca upadkiem w Duchu świętym. Od tamtej pory bałem się zasnąć w Duchu świętym tylko dlatego ze nie wiedziałem czy był on prawidłowy. Nie chciałem ranić Chrystusa ani w jakikolwiek grzeszyc sposób ( jeśli to grzechem można nazwać nieprawidłowe zaśniećie) gdyby okazało się że to jednak nie updaek w Duchu Świętym. Teraz też mi się przydarzył ten upadek- przyznam szczerze ze objawił się trochę w inny sposób i dlatego mnie to zastanawia.
Nie wiem czemu rozpatruje zawsze tak te upadki mimo iż logiczne jest dla mnie to że chodzi o Chrystusa a nie rozpatrywanie. Kompletnie jestem zmieszany. Mam tu jeszcze wiele do powiedzenia co mnie trapi odnośnie tego ale w tej chwili sobie nie przypomnę..... strasznie mnie to nurtuje. Proszę i modlę się do Boga by dał mi zrozumieć to co mnie boli bym mógł to zrozumieć. Moze wydawać się to co tu piszę dziwne ale ja mam takie odczucia które są prawdziwe.   I jeszcze raz.. Nie mam pojęcia dlaczego zawsze mi na tym zależy by ocenić czy upadek był prawidłowy czy nie. Gdy kapłan nakładał na mnie ręcę to miałem również kiedys tak że zastanawiałem sie czy poddać się upadkowi bo nie wiedziałem czy jak wstanę z ziemi to będę czuł ze to od Ducha świętego. Gubię się w tym

karmolcia - 2013-03-22 19:24:09

a ja mam pytanie co do tego... Czy po zaśnięciu, jeśli np ktoś upadł na ławkę mogą być siniaki czy one już jakby wykluczają, że to spoczynek?

szukajaca Boga - 2013-03-22 21:13:55

nie słyszałam, żeby ktoś kot upadł w Duchu Św. miał jakiekolwiek urazy a tak w życiu jest to normą - albo może ma niewielkie siniaki a powinien mieć ich wiele...zazwyczaj wiem, że ludzie upadają jakby się kładli - oczywiście ważne jest aby ich ktos podtrzymywał - tyle wiem :)

Kasia K - 2013-03-23 14:00:40

Duch Święty się troszczy o człowieka, by nic złego się nie stało. Ja raz jak padałam to ochroniarz się zagapił i upadłam na twardy materac, a koleżanka podłożyła rękę więc dzięki temu mi było lepiej, bo nie miałam takiego mocnego wstrząsu a jej też nic się nie stało i z uśmiechem i ogromną radością w sercu wracałyśmy do ławki :) Także jeśli człowiek się poddaje Bogu, ufa Mu, to nie musi się bać :)

weraikon - 2013-03-23 22:32:10

ja miałam ciut podobnie, bardzo się bałam czy jeśli upadnę to walnę głową w posadzkę. padłam a głowa spoczęła na czyichś butach, mam nadzieję że tej osobie nic się nie stało :)

Boża owieczka - 2013-03-24 18:01:26

Z tego co zaobserwowałam raczej niemożliwe jest,aby ktoś kto doznaje zaśnięcia odnosił jakiekolwiek obrażenia,czy też straty w postaci np.złamanych okularów.
Widziałam jak pewna kobieta runęła na ławkę,dosłownie runęła z takim hukiem,że można było się domyślać,że staruszka połamała sobie kark albo rozbiła czaszkę,kiedy wstała nie czuła bólu,alni nie miała zadnych obrażeń.

kamciosz95 - 2013-03-24 18:21:07

A czy taka osoba która boi się upadku ale jednak go chce to zazna upadku w Duchu świetym ?

Boża owieczka - 2013-03-24 19:46:33

Tu nic nie da chcenie,czy nie chcenie,Święty Duch wieje kędy chce :D
Nastawianie się,że chę mieć zasnięcie i myślenie tylko o tym,zamiast o otwarciu się na wszelkie działanie Ducha Świętego mogę porównać do brania ślubu nie z miłości do ukochanej narzeczonej ale dla wesela i prezentów.

Takie rozczarowanie się,że nie było zaśnięcia to musi być bolesne dla Boga,jak dla rodziców kiedy dziecko po otwarciu wielu wspaniałych prezentów gwiazdkowych nie jest zadowolone z nich i odrzuca je w kąt,bo nie dostało tego na który się nastawiło.

kamciosz95 - 2013-03-25 15:43:19

Jak prosić Boga o to by nie skupiać się na samych charyzmatach ale na Nim samym ?  CO robić ?

szukajaca Boga - 2013-03-25 19:28:41

kamciosz miałam podobnie, ale nie w sensie upadku tylko w Katechiźmie jest takie zdanie, że Dawca jest cenniejszy niż dar, którego udziela. Nie umiałam tego pojąć, przyjmowałam aktem woli i aż wstyd mi teraz nawet się do tego przyznawać. Nie wiem jak to się stało, że zrozumiałam - to zasługa św. Tereski od Dzieciątka Jezus, która o tym pisała w "Dziejach..." - zaczynam rozumieć małą drogę, może i Ty spróbuj poczytać "Dzieje duszy" św. Tereski i pomódl się do niej - ona nie zawiedzie! Droga prawdziwego zawierzenia i miłości potrafi zmienić wszystko...

kamciosz95 - 2013-03-28 12:13:40

Jest to bardzo trudne zadanie ale nawet mimo woli nie wiem czemu niektóre rzeczy przysłaniają mi to co jest najważniejsze....

kamciosz95 - 2013-04-27 16:09:43

Kochani zrozumiałem że to staranie o upadki w Duchu świętym nie prowadzi do niczego- że jeśli taki upadek pod którym sztan się kryje ma się odbyć to prowadzi co gorsza do niebezpieczeństwa- cłzowiek w tym się gubi i trudno mu z tego wyjść- tak jak z uzależnieniami- wiąże się to ówniez z pychą. KOchani pomóżcie mi co w takich sytuacjach mam robić ? gdy chcę tak po prostu oddać sie Bogu i nie myśleć o tych upadkach....

lojalna - 2013-05-25 22:26:55

ostatnio byłam na modlitwie wstawienniczej z nałożeniem rąk, powiedzcie mi dlaczego w czasie tej modlitwy gdy kapłan nade mną się modlił upadałam aż 3 razy i to były takie krótkie że co upadłam to od razu wstałam, co mam przez to rozumieć ?

weraikon - 2013-05-25 22:45:34

wszystko ok, tak też bywa. jeśli w tym czasie nie odczuwałaś czegoś nieprzyjemnego to jest ok, w porządku tak też ludzie mają

weronika94 - 2013-05-26 09:28:30

W Zesłanie Ducha Świętego byłam na czuwaniu i była taka modlitwa wstawiennicza. Podszedł jeden chłopak i padł jak kłoda. Lezał tak ładną chwile. Jak wstał to cały czas się śmiał a potem nawet tańczył. Po prostu niepojęte.

kamciosz95 - 2013-05-26 12:53:25

CUda robi Bóg. Mi kolega powtarza że jeśli ktoś nie zaznaje tych upadków to po prostu Bóg uważa że mu są niepotrzebne i planuje coś lepszego. Ja np. zaznawałem łez śmiania i czuję jak Jezus działa we mnie w inny sposób. Próbuję zagałuszyć naturę która mi każe myśleć o tych upadkach, ze to musi być przeżycie z Bogiem i w ogóle ale ciężko to idzie i przez tą walkę nie skupiam się na modlitwie...

Ana - 2013-05-26 16:23:18

Żaden upadek tylko zaśnięcie w Duchu Świętym. I tu Duch Święty oczyszcza nasze serca wzmacnia nas w naszej drodze do Boga.

Boża owieczka - 2013-05-26 23:10:05

A ja się zastanawiam ile w tych zaśnięciach jest Boga a ile działania własnej podświadomości?
Bo z tego co mówił niedawno nasz diecezjalny ks. egzorcysta 90% wszystkich zaśnięć jest wywołana mocnymi emocjami i choć są uznawane za prawdziwe to nie są skutkiem działania Ducha,ale silnym wpływem wiary i emocji.

szukajaca Boga - 2013-05-27 06:49:44

Może dlatego podchodzę z rezerwą :) Ale ciekawa myśl... tylko teraz nikt z nas nie jest w stanie odróżnić, czy go Duch Święty owładnął czy jego własna podświadomość

karmolcia - 2013-05-27 07:43:52

ja trochę nie rozumiem po co to roztrząsać... Duch daje różne dary. Nie powinniśmy tego kwestionować, równie dobrze możemy się zastanawiać, czy Eucharystia to prawdziwe Ciało Pana... Ja tak to widzę. Moim zdaniem zaśnięcie w Duchu jest czymś spontanicznym. Tak jak ktoś np otrzymuje dar mówiena językami, tak inny otrzymuje dar spoczynku. I tyle. Po co dywagacje o prawdziwości tych darów? Nie bawmy się w Pana Boga. On wie lepiej co robi.

kamciosz95 - 2013-05-27 19:10:43

Zgadzam się z karmolcią. Nie powinniśmy rozsztrząsać bo filozofia może tu nieźle namieszać i możemy się zgubić. Jasne że trzeba mieć świadomość tego że to musi być od Boga ale błędem jest roztrzyganie czy w tym był Duch święty czy go nie było. Nie możemy przystawać na analizie tego zjawiska. Każda osoba wie co czuje i wie czy dar jakiego zaznała jest czymś wyjątkowym czy nie :)

karmolcia - 2013-05-27 21:46:33

tak jeszcze się nasuwa, że nic nie możemy przewidzieć i NIE KAŻDY otrzymuje dar spoczynku...

Boża owieczka - 2013-05-27 22:47:42

Przewidzieć nie można,ale odrzucić można.Sama to zrobiłam,raz po włożeniu rąk o. Witko poczułam tę błogość i zaczęłam się osuwać,ale powiedziałam nie i odeszło.
To,że odrzuciłam zaśnięcie,nie wynikało z moich złych intencji,ale z panicznego lęku przed utratą kontroli nad własnym ciałem.

kamciosz95 - 2013-05-28 21:47:57

Tak. Bo Bóg nikogo nie będzie do tego zmuszał. On proponuje ale jeśli ktoś się przed tym broni to odchodzi

Poddąbie hotele psycholog Piła mp3host centrumkonoha generalne wykonawstwo